Lodówka

Zepsuła nam się lodówka. Pan Serwisant nie może na razie nas nawiedzić, bo ma inne pilniejsze wezwania. To znaczy wzywa go kiełbasa wielkanocna, którą właśnie zrobił własnymi rękoma i teraz musi ją zawieźć do znajomego wędzarza.

Zepsuła nam się lodówka. Czyli, że nie działa. Stoi smętnie w rogu kuchni i grzeje rurki w temperaturze pokojowej.  Na zewnątrz +19. 

Powoli zaczynamy eliminować z diety świeży nabiał oraz mięso. Stajemy się mistrzami wyjadania resztek i racjonalizowania zakupów. Poczciwa lodóweczka nie wie nawet, że właśnie wychowuje nowych, bezodpadowych wegan. Nie robiąc nic, ratuje świat od katastrofy klimatycznej. Żaden krok dla lodówki, wielki krok dla ludzkości.

Po dwóch dniach przychodzi Pan Serwisant.
– Gazu nie ma. Nie ma gazu, nie ma chłodzenia. Cały sprzęt do wymiany.
Patrzymy w milczeniu na naszą bohaterską lodówkę. W tym czasie Serwisant odbiera telefon. To wędzarz z informacją, że kiełbasa gotowa.
– Z 35 kilo mięsa wychodzi tylko 12 kilo kiełbasy. Dacie wiarę?
Pokazuje na telefonie zdjęcie świeżutkiej kiełbasy, ułożonej równiutko pęto obok pęta. Patrzymy jak zahipnotyzowani.
– No ale przed Świetami nie macie co liczyć na wymianę.
Kubeł zimnej wody na łeb. 
– Ja dziś wyślę zgłoszenie do centrali, centrala rozpatrzy reklamację i zadzwoni do was z decyzją. Tak do tygodnia. No, to wesołych i smacznych Świąt! 

Lodówka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry