Wiosna rok później

Minął rok, ale właściwie tylko w kalendarzu. Na szczęście wciąż lubię wiosnę. To jedyny taki czas, gdy można spotkać obok siebie: kobitkę w puchowym płaszczu i wełnianej czapie oraz pana w T-shircie i szortach. Jakby ona właśnie przyleciała z Irkucka, a on z Honolulu, a przed wyjściem patrzyli na ten sam termometr.

W parkach mrowi się od dzieci. A żadne z nich nie idzie na własnych nogach. Wszystkie na czymś jadą. Na hulajnodze, rolkach, deskorolce, rowerze z, bez pedałów, w markowej sportowej odzieży, w kolorowych kaskach i ochraniaczach. Rafał Majka nie ma tyle sprzętu.

Dobrze, że kwiaty i ptaki nie oglądają Wiadomości. Przynajmniej można poczuć, że jest się na spacerze. A nie na korytarzu oddziału zakaźnego.

Wiosna rok później

2 myśli na “Wiosna rok później

  1. Jeśli kobitka w puchowym płaszczu i facet w szortach popatrzyli na ten sam termometr przed przylotem, to kłóciłabym się, że to ona jest z Honolulu, a on z Irkucka. Dla kogoś kto żyje w ciepłym klimacie wiosenna temperatura musi być zbyt zimna na szorty i vice versa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry