Rysia Ratuje Świat

Wymyśliłam sobie taką serię wydawnictw dla dzieci, których treść nie kończy się na stronach książeczki, tylko jedną nogą wkracza w ich życie. Ciekawą opowieścią, sympatycznym bohaterem można małego czytelnika zainteresować i wzbudzić w nim różne emocje i to oczywiście jest już bardzo wiele. Moja Marysia po wieczornej lekturze niektórych książeczek długo nie mogła zasnąć, bo jej głowa wciąż pracowała na najwyższych obrotach i analizowała wszystkie wydarzenia z przeczytanej właśnie historii. Zadawała mnóstwo pytań: a dlaczego on tak zrobił? A dlaczego to się stało? Opowiedz mi to jeszcze raz. Taki na przykład Pucio dobre 10 minut jeszcze skakał po marysinych synapsach, zanim udało jej się wyłączyć ostatnie warstwy mózgu i zasnąć w końcu spokojnie. Moim celem było pójść jeszcze krok dalej i stworzyć coś, co fizycznie zostanie z dzieckiem po zamknięciu książeczki i odłożeniu jej na półkę. Coś, co pchnie je do konkretnego działania. Stąd pomysł na „magiczne przedmioty” dołączane do każdej części. To mają być drobiazgi, symboliczne drobnostki, ale z konkretnym przesłaniem.

Postać Rysi inspirowana była oczywiście moją pierworodną. Zarówno jej słownictwo, jak i zwyczaje (np. zakładanie dwóch różnych skarpetek dla hecy) są zaczerpnięte z życia. Rysia miała być ciekawską łobuziarą, wzbudzającą sympatię dzieci i rodziców. Zrównoważona kolorystycznie ilustracja, zaproponowana przez Paulinę Derecką bardzo mi do tej mojej wizji przypasowała. Pracując nad poszczególnymi rozkładówkami, zależało nam żeby stworzyć klimat danej sytuacji i równocześnie pobudzić do rozmowy z dzieckiem. Stąd te pojedyncze obrazki wyeksponowane na marginesach, które można wykorzystać do ćwiczeń typu „a gdzie jest…?”, „a co to jest?”.



Tytuł pierwszej części serii również jest zaczerpnięty z życia. Reklamy w telewizji, gazetki dla dzieci, każda wycieczka do sklepu, automatycznie aktywowały u córki żądzę nowych skarbów. Słysząc z ust Marysi po raz setny już hasło „mama kupi” dostrzegłam w nim świetny potencjał na tytuł. Zrobiłam rozeznanie w temacie eko książki dla dzieci. Wybór jest ogromny, jest wiele naprawdę pięknie wydanych pozycji. Większość z nich jednak dość szczegółowo roztrząsa kwestie segregacji śmieci i opisuje skomplikowane globalne procesy. To oczywiście jest bardzo ważne, ale zabrakło mi trochę pozycji kierowanej do przedszkolaków i odnoszącej się do ich realiów życia, poruszającej ich sprawy.

„Mama kupi!” jest w moim przekonaniu ważną książeczką w kontekście oblepiającej nas wszystkich kultury konsumpcjonizmu. Dostępności plastikowych artefaktów na każdym kroku, wyeksponowanych idealnie na poziomie dziecięcego wzroku. Skoro ja sama czasem mam problem, żeby odmówić sobie kolejnego wiklinowego koszyczka (idealny rozmiar na przyprawy!) za pięć złotych, to jak trzylatek ma zachować powściągliwość w pepcowym królestwie dobrobytu?


Kijem Wisły nie zawrócimy, ale warto zwrócić na to uwagę, kształtować w dzieciaczkach dobre nawyki, stopniowo wzbudzać poczucie odpowiedzialności za naszą planetę. Integralnym elementem książeczki jest torba na REprezent. To ekotorba ozdobna, mająca zachęcić do prezentowego recyklingu. Jestem przekonana, że każdy z nas ma w domu całą masę rzeczy, mogących ucieszyć inną osobę, ale jesteśmy przekonani, że „to nie wypada”. Bo prezent musi być w nowiutkiej folii, z widocznym śladem po odklejonej cenie. A ja myślę, że warto czasem powiedzieć: oszczędzam… ale planetę!

Eko książka dla dzieci “Mama kupi!” dostępna jest TUTAJ

Rysia Ratuje Świat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry