Na wszelki wypadek

Na wszelki wypadek, tak profilaktycznie – patrzę sobie z ciekawością, przyglądam się ukradkiem. Który zbyt często dłubie w nosie, a który siorbie zupą mleczną. Czy grzecznie mówią dzień dobry, gdy staję w drzwiach ich sali. Staram się zapamiętać, który ma dziury na kolanach, a który obciachowe kapcie na rzepy. Przyglądam się ich pracom plastycznym na wystawce w szatni.

Nigdy nie wiadomo przecież, czy to przypadkiem nie jeden z nich przyjdzie do nas za dwadzieścia lat z bukietem kwiatów i schowanym głęboko w kieszeni pierścionkiem.

Na wszelki wypadek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry