Autor: matka literatka

Przyszłość

Popłakałam się. Udawałam, że nie, ale kilka kropelek wsiąknęło mi w rękaw. Ze śmiechu, ze wzruszenia — ciężko stwierdzić. Po prostu się popłakałam. Może z zachwytu nad dziecięcą logiką. Nad tym rozmachem myślenia, niepohamowanego nabytymi schematami. Swobodą funkcjonowania w świecie, w którym wczoraj może nadejść dopiero jutro. I tą radosną perspektywą, która nagle otworzyła się […]

Lodówka

Zepsuła nam się lodówka. Pan Serwisant nie może na razie nas nawiedzić, bo ma inne pilniejsze wezwania. To znaczy wzywa go kiełbasa wielkanocna, którą właśnie zrobił własnymi rękoma i teraz musi ją zawieźć do znajomego wędzarza. Zepsuła nam się lodówka. Czyli, że nie działa. Stoi smętnie w rogu kuchni i grzeje rurki w temperaturze pokojowej.  Na […]

Wiosna rok później

Minął rok, ale właściwie tylko w kalendarzu. Na szczęście wciąż lubię wiosnę. To jedyny taki czas, gdy można spotkać obok siebie: kobitkę w puchowym płaszczu i wełnianej czapie oraz pana w T-shircie i szortach. Jakby ona właśnie przyleciała z Irkucka, a on z Honolulu, a przed wyjściem patrzyli na ten sam termometr. W parkach mrowi […]

Rysia Ratuje Świat

Wymyśliłam sobie taką serię wydawnictw dla dzieci, których treść nie kończy się na stronach książeczki, tylko jedną nogą wkracza w ich życie. Ciekawą opowieścią, sympatycznym bohaterem można małego czytelnika zainteresować i wzbudzić w nim różne emocje i to oczywiście jest już bardzo wiele. Moja Marysia po wieczornej lekturze niektórych książeczek długo nie mogła zasnąć, bo […]

Nie wiesz przecież

Nie wiesz przecież tego. Ile razy wstawała w nocy, jak często śniły ci się koszmary. Czy zęby szły boleśnie, czy znośnie. Ile dziur zacerowała, ile razy się przy tym kłuła w palec. Jak dużo naleśników usmażyła w swojej matczynej karierze. Ile razy przeczytała „Kubusia Puchatka”. Ile schodów pokonała z tobą na rękach. Czy kiedykolwiek polubiła […]

Mimochodem

Nie aktorką, nie baletnicą, nie dentystką, nie strażakiem, nawet nie księżniczką. Ostatnio sobie to uświadomiłam, że ja od zawsze chciałam być pisarką. W gimnazjum wydałam pierwszą książkę z opowiadadaniami, brat pomógł mi ją wydrukować i zbindować w punkcie Ksero. Opowiadania były dosyć ckliwe, uwierająco moralizujące, ale były na prawdę piękne. Ta wizja kariery poczytnej autorki […]

Na wszelki wypadek

Na wszelki wypadek, tak profilaktycznie – patrzę sobie z ciekawością, przyglądam się ukradkiem. Który zbyt często dłubie w nosie, a który siorbie zupą mleczną. Czy grzecznie mówią dzień dobry, gdy staję w drzwiach ich sali. Staram się zapamiętać, który ma dziury na kolanach, a który obciachowe kapcie na rzepy. Przyglądam się ich pracom plastycznym na […]

Macierzyństwo bez windy

Trzy piętra, czyli sześć półpięter – każde po jedenaście schodów dodać sześć schodów, prowadzących na parter. Brama wejściowa – jeden zamek, drzwi do mieszkania – dwa zamki do rozbrojenia. Jedna siatka z zakupami – około siedem kilogramów, jeden wagon papieru toaletowego – ok. sześćset gram, jedno dziecko – dziewięć kilo, ale w ciągłym ruchu, więc […]

Bunt dwulatka

Bunt dwulatka, huśtawka nastrojów, zespół zachowań agresywnych wynikających z frustracji, testowanie swoich możliwości, naturalny etap rozwoju dziecka. A może: fanaberia, niegrzeczne dziecko, pokłosie nowoczesnego, bezstresowego wychowania, nieporadna matka, brak kindersztuby. Nieważne, jak nazywają to inni. W moim osobistym Słowniku Matki Literatki termin ten znajduje się pod litrą W. W jak walec.

Umiem w wielopielo

Nie jestem eko-świrem, ale myślę. Przynajmniej staram się to robić dosyć regularnie. Dodatkowo obserwuję świat, czytam gazety, słucham radia i przede wszystkim: wyrzucam codziennie śmieci. Dzień w dzień czarne wory pełne ciężkich jak kamienie pamperów. Zawsze mnie to dobijało, ale zazwyczaj frustracja ta sprowadzała się jedynie do westchnienia: matko, utopimy w tym świat… Raz na […]

Przewiń do góry